sobota, 25 lutego 2012

Kiedy stracisz wszystko...

Kila dni temu padł mi komputer. Szok! Wszystko, co było na twardym dysku poszło w... kosmos. Musiałem od nowa postawić system i zainstalować najbardziej potrzebne programy. Jak się zapewne domyślasz, straciłem sporo mniej i bardziej wartościowych plików. No ale pretensje mogę mieć tylko do siebie, skoro nie archiwizowałem danych na bieżąco. Jest jednak też pozytywna strona tej katastrofy. Otóż tak po prostu pozbyłem się sterty śmieci, które nagromadziły się na dysku przez ostatnie miesiące.

Po co piszę o tym wszystkim? Otóż dzięki awarii komputera uzmysłowiłem sobie, że czasem trzeba coś stracić, nawet wartościowego, żeby odzyskać szerokie pole widzenia, które w efekcie doprowadzi do błyskawicznego odrobienia strat i dodaje wigoru do dalszego działania.

Sformatowałem twardy dysk i teraz wiem dokładnie, co jest mi niezbędnie potrzebne do dalszego działania. Cała reszta była tylko zbędnym balastem i tak naprawdę ciągnęła mnie do tyłu. Teraz mój komputer pracuje szybciej, błyskawicznie mogę sięgnąć po to, czego potrzebuję i wyraźnie widzę, czego jeszcze mi brakuje.

Rozumiesz już o czym mówię? Czasem potrzebujemy takiego sformatowania twardego dysku. Potrzebujemy szerszego spojrzenia i jasnego określenia, czego chcemy, co już mamy, a czego nam brakuje. I wtedy życie staje się prostsze.

Krótko mówiąc: zrób format. Pozbądź się zbędnego balastu, wyrzuć śmieci i nie myśl, że coś tam cie się jeszcze może kiedyś przydać.

Wiesz jaki jest dziś twój cel? Jeśli jest nim ZARABIANIE PIENIĘDZY, to po prostu musisz zacząć działać. I nie od jutra, czy od poniedziałku. Działaj już, bo najlepszy czas na działanie jest właśnie teraz.

http://bit.ly/1rcDLaU


_________________________